Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 lutego 2017

Wojna światów

Herbert George Wells to pisarz całkowicie pomijany przez polski system edukacji - w całym cyklu nauki nie poświęca mu się nawet najdrobniejszej wzmianki. A szkoda, wszak to prekursor gatunku mającego olbrzymi wpływ na dzisiejszą kulturę.

wtorek, 31 stycznia 2017

Wiedźmin z Wielkiego Kijowa

"Później mówiono, że nadszedł od północy, od Bramy Powroźniczej..." - słowa te zna każdy fan fantastyki, który nie trwał w letargu przez ostatnie 20 lat. Geralt z Rivii to jedna z najważniejszych postaci gatunku i jednocześnie najlepszy polski produkt eksportowy od czasów Małego Fiata. Tedy nie ma się co dziwić, że i Rosjanie chcieli mieć swojego wiedźmina.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Necrosis: Przebudzenie

Bardzo zdenerwowałem się po lekturze "Necrosis: Przebudzenie". Naprawdę. Byłem zły, aż mnie nosiło. Cały dzień się zastanawiałem - jakim idiotą trzeba być? No jakim?! Żeby nie napisać kontynuacji TAK znakomitej powieści?

sobota, 21 stycznia 2017

Metro 2033

Dla Polaków metro to sieć tuneli komunikacji miejskiej (no dobra, nie łudźmy się - jeden tunel...). Dla naszych wschodnich sąsiadów jest to jednak coś więcej. To legendy, mity i masa tajemniczych miejsc, które zainspirowały Dimitry'ego Glukhovsky'ego do stworzenia jednego z najlepszych utworów postapokaliptycznych.

piątek, 20 stycznia 2017

Świat Czarownic

Po okładce nie spodziewałem się specjalnie wyszukanej rozrywki. Także pierwsze strony nie wydawały się być mocno zachęcające. Tym bardziej więc byłem zaskoczony, gdy przyłapałem się na przeciąganiu przerw w pracy celem przeczytania "jeszcze tylko jednego" rozdziału "Świata Czarownic".

poniedziałek, 28 listopada 2016

Rycerz mimo woli

Dłuuuugi czas nie czytałem. Kiedyś książki uwielbiałem, potem długa przerwa, po której wróciłem dwoma średniakami fantasy... i znów mnie zacięło. Nie licząc Clarksona i jego zbiorów felietonów, ale to zupełnie coś innego. Teraz zaś wziąłem w swe ręce "Rycerza mimo woli"... i się nie zawiodłem. Choć nie byłem też jakoś bardzo zafascynowany.

piątek, 4 listopada 2016

Co może pójść nie tak?

Wyprzedaże to naprawdę fajna sprawa. Ten klimat współzawodnictwa, walka o ostatnie przecenione sztuki, rozlew krwi, by na koniec móc cieszyć się zaoszczędzonymi 10 groszami za kilogram fistaszków. Bajka. Ale też dzięki takim promocjom czasami za naprawdę niską cenę można dostać pachnącą świeżą farbą drukarską lekturę na kilka wieczorów. Dziękuję, empiku!

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Zaklęcie dla Cameleon

W życiu niemal każdego człowieka przychodzi taki moment, że przestają go bawić przygody Doktora Dolittle czy perypetie Hucklebery’ego Finna, a zaczyna delektować się „poważniejszymi” lekturami. Na szczególne uznanie zasługuje więc tytuł, który mimo infantylizmu i uproszczeń potrafi zapewnić nieco rozrywki także tym, którzy podstawówkę mają już dawno za sobą.

sobota, 21 grudnia 2013

Mój osobisty demon

Podobno szkoła uczy. Mnie jednak skutecznie zniechęciła do czytania książek, choć zawsze je ubóstwiałem. „Mój osobisty demon” to pierwsza moja „nie-lektura” od wielu lat (za wyjątkiem prozy Sapkowskiego), którą przeczytałem od deski do deski. Dopiero teraz widzę, co przez te lata straciłem.


Na pewno nie jest to jednak literackie arcydzieło. Książce Davida Bischoffa dałbym raczej mocne 5/10. Nie jest to też lektura słaba. Po prostu jest to tzw. „czytadło”. W ramach odprężenia po czymś cięższym lub po ciężkim dniu w pracy – jest ok. Fabuła opowiada o przygodach profesora, a prywatnie – demonologa, Willisa Baxtera oraz przypadkowo (czyt. po pijaku) przyzwanej przez niego demonicy, Anathae. Demon, jak to demon – namieszał biednemu belfrowi w głowie, a jakby tego było mało – Baxter po prostu leci na Anathae jak jurny ogier na żwawą klaczkę, bo dziewczyna wygląda gdzieś na 16 lat – co w ogóle trochę zalatuje pedofilią. Całość jest dość infantylna, jednakowoż ociera się o poważne tematy: narkotyki, oszustwa administracyjne i stosunki starszych panów z nieletnimi erotomankami.


Historia nie jest może wysokich lotów, ale użyte wcześniej słowo – „przygody” – doskonale oddaje charakter wydarzeń zapisanych na kartach powiastki. Nie zmienia to jednak faktu, że całość czyta się szybko i przyjemnie, gdyż mamy tu sporo przeładowanych humorem dialogów. Danie główne podano w formie kilku blisko powiązanych ze sobą opowiadań, co sprzyja i zachęca do dawkowania książki po jednym rozdziale na wieczór – nie zapomni się, co się do tej pory stało, jednocześnie co dzień zamykając jakiś wątek.


Reasumując – nie ma co oczekiwać wielkich emocji i epickich dokonań z pogranicza walk pomiędzy równoległymi wymiarami. Nie jest to jednakże książka denna. Na kilka wieczorów, po całym dniu spędzonym w szkole – idealna. Nie wymaga zbyt wiele myślenia, w zamian oferując troszkę rozrywki, a może nawet chwilę refleksji? Jeśli ktoś nie ma jak wypełnić po godzince w ciągu paru dni, to „Mój osobisty demon” nada się zdecydowanie lepiej niż oglądanie tasiemców w telewizji.


Autor: David Bischoff
Rok wydania: 1985
Tytuł oryginalny: A Personal Demon